Tytuł: „¡Olé! Hiszpania dla dociekliwych”
Autor: Monika Bień-Königsman, Maria Dek
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2016

Hiszpańska lekcja anatomii. Czy „¡Olé!” to tylko krzyk na pokaz?
Kiedy myślisz o Hiszpanii, widzisz pewnie nasycone słońcem kadry z Instagrama. Ale ja, po lekturze „¡Olé! Hiszpania dla dociekliwych” Moniki Bień-Königsman, widzę coś zupełnie innego. Widzę kraj, który jest jak wielowarstwowa, dymiąca paella – jeśli zjesz tylko wierzch, ominie Cię to, co w nim najbardziej autentyczne: przypalony spód, esencja smaku, historia, której nie da się podrobić.
Ta książka (wydana przez Dwie Siostry w 2016 roku) to nie jest suchy instruktaż „jak przeżyć tydzień w Barcelonie”. To raczej literacka sekcja zwłok hiszpańskiego temperamentu.
Poza horyzont folderów biur podróży
Szukam w drodze momentów prawdy, tych chwil, gdy maska ‘atrakcji turystycznej’ opada i ukazuje się prawdziwe oblicze kraju. Autorka „¡Olé!” ma ten sam instynkt. Nie znajdziecie u niej lukrowanych opisów zabytków. Jest za to kurz, pot i szczerość. To zaproszenie do świata, w którym nocne życie nie jest wyborem, lecz ucieczką przed morderczym żarem Kastylii czy Andaluzji – lekcja adaptacji, którą rozumie tylko ten, kto kiedykolwiek walczył z naturą.
Autorka pokazuje Hiszpanię jako mozaikę tożsamości. To nie jest jeden kraj. To starcie atlantyckiej surowości północy z arabskimi echami południa. To duma Basków, która jest twarda jak skały ich wybrzeża, i delikatność rozmów o historii, która wciąż potrafi dzielić rodziny przy niedzielnym obiedzie.
Reportaż z temperamentem
Największą siłą tej książki jest styl. Monika Bień-Königsman pisze lekko, barwnie i z humorem, ale nigdy powierzchownie. Czuje się, że Hiszpania to nie wakacyjna przygoda, lecz doświadczenie przeżyte głęboko – przez rozmowy, obserwacje, codzienność.
Autorka nie moralizuje i nie egzotyzuje. Zamiast tego słucha. A potem opowiada. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że siedzi przy stoliku w sewilskim barze, przysłuchuje się lokalnym sporom o politykę, albo wędruje wąskimi uliczkami Madrytu, gdzie historia przeplata się z nowoczesnym rytmem miasta.
Wizualnie książka jest majstersztykiem dzięki Marii Dek. Jej ilustracje nie są „ładne” w tradycyjnym sensie – są mięsiste, wyraziste i mają w sobie ten specyficzny, iberyjski pazur.
Dla kogo jest ta książka?
Dla:
- tych, którzy byli w Hiszpanii i czują, że widzieli tylko fragment,
- tych, którzy dopiero planują wyjazd i chcą pojechać „mądrzej”,
- oraz dla wszystkich, którzy kochają literaturę podróżniczą z ambicją.
Jeśli fascynuje Cię, dlaczego Hiszpanie jedzą kolację o 22:00, skąd bierze się duma Basków, czym naprawdę jest corrida i dlaczego rozmowa o historii bywa tu tak delikatna – ta książka będzie dla Ciebie.
Hiszpania według Bień-Königsman jest głośna, kontemplacyjna, nowoczesna i przesiąknięta przeszłością jednocześnie. Dokładnie taka, jaką kochamy odkrywać na tym blogu – nieoczywista i wymykająca się prostym definicjom.
Leave a Reply